Twórczość literacka

Dokończenie tekstu Antoine de Saint Exupery'ego, czyli pomysły uczniów na "bonusowe" planety w wędrówce Małego Księcia czy dokończenie Jego historii...

Kolejna planeta należała do lwa – króla zwierząt. Jego planeta była nie duża, ale mieszkało na niej dużo zwierząt.
- Dzień dobry – przywitał się Mały Książę.
- Dzień dobry – odpowiedział smutnym głosem lew.
Wyglądał na bardzo smutnego i tak jakby go coś gnębiło.
- Czy coś się stało? – zapytał Mały Książę?
- Och, tak! Stało się… - odpowiedział lew.
- Co takiego? Jeżeli mogę spytać – rzekł Mały Książę.
- Niedawno zmarła moja żona, ciężko mi bez niej. Zawsze mi we wszystkim pomagała. No i oczywiście bardzo ją kochałem. Teraz nie mogę pilnować mojej planety i jej mieszkańców – zwierzył się lew.
- Bardzo mi przykro – odpowiedział mu Mały Książę.
- Jest mi okropnie ciężko! – zapłakał lew.
Mały Książę postanowił pomóc lwu pogodzić się z tym.
- Drogi przyjacielu, masz dla kogo żyć i dla kogo wykonywać swoje obowiązki! Jesteś tutaj królem i wszystkie zwierzęta cię potrzebują! – próbował tłumaczyć to lwu.
- Mhm… Chyba masz rację, kolego. Może chciałbyś zostać tutaj i być moim przyjacielem? – zapytał lew.
- Myślę, że to dobry pomysł, pomogę ci się tutaj odnaleźć – powiedział radośnie chłopiec.
Lew był mu bardzo wdzięczny, a Mały Książę cieszył się, że może komuś pomóc.

Nikola

 

Mały Książę postanowił sprawdzić, co kryje się na następnej planecie. Ta planeta była bardzo podobna do jego, lecz po chwili ujrzał dziewczynę, bardzo podobną do niego samego. Miała długie blond włosy, różową sukienkę i tego samego koloru buciki.
Zauważyła Małego Księcia i pomachała mu, a ten postanowił, że zatrzyma się na jej planecie. Stąpając delikatnie po powierzchni, powiedział:
- Witaj, chciałbym znaleźć przyjaciela.
- Witaj Mały Książę! – odpowiedziała dziewczynka uśmiechając się szeroko. Dopiero gdy Mały Książę zbliżył się do niej, zobaczył, że na jej głowie trzyma się mały diadem.
- Nie bardzo wiem, skąd znasz moje imię?
- To ty mnie nie pamiętasz? – naburmuszyła się dziewczynka – jestem Małą Księżniczką i próbuję znaleźć mojego zaginionego brata bliźniaka… Małego Księcia.
- Nie! Ostatnio przelatywała koło mnie planeta z wyrocznią, więc zapytałam jej i opowiedziała mi o TOBIE! Zresztą pokaż mi swój szalik! – Księżniczka odwinęła szalik z szyi chłopca, następnie podeszła do kufra, w którym trzymała taki sam szal i przejechała po nim ręką.
Na każdym pojawił się fragment wiadomości, a brzmiała ona tak:

„Złączeni siłą miłości i przyjaźni
bliźniacy, którzy dopną swego kiedy ich więzy połączą się
i staną się panami
wspólnego losu”

- C-co? –zdziwił się Mały Książę – A-ale ja nie rozumiem!
- Jesteśmy rodzeństwem – odpowiedziała z wielką powagą Mała Księżniczka – musimy być razem i trwać tak do końca naszych dni. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

Chłopiec po chwili namysłu zapytał się:
- Czy to znaczy, że jesteśmy przyjaciółmi?
- Ależ oczywiście, że jesteśmy! – wykrzyknęła dziewczynka – musimy się wspierać! Czy mógłbyś tu ze mną zostać i być moim przyjacielem?
Mały Książę nie wiedział co odpowiedzieć. Po chwili namysłu jednak odrzekł:
- No dobrze. Jeśli takie jest nasze przeznaczenie niech się spełni.
Po tych słowach objął księżniczkę i postanowił, że już na zawsze z nią zostanie i zrobi wszystko by chronić swoją siostrę bliźniaczkę Małą Księżniczkę.

Antonina

 

Ósma planeta była największa z dotychczas odwiedzanych przez Małego Księcia. Wszyscy siedzieli na ławkach koło siebie i pisali ze sobą na telefonach. Mały Książę podszedł do jednej z dziewczyn i spytał ją:
- Czemu nie rozmawiacie?
- Jak to nie – odparła dziewczyna pokazując mu chat na telefonie.
- Co to jest? – zapytał Mały Książę, gdyż nigdy nie widział telefonu.
- To jest I-phone – odpowiedziała.
- A czemu nie rozmawiacie mówiąc do siebie tylko przez I-phone? – zapytał.
- Bo tak jest wygodniej, a poza tym odczep się.
- Odchodzę – powiedział Mały Książę.
- I dobrze – odpowiedziała dziewczyna.
Co to była za dziwna planeta, nikt się do nikogo nie odzywał. Pisali do siebie przez I-phony i byli tak nieżyczliwi. Mówiąc to dorzucił jeszcze, młodzież jest naprawdę śmieszna.

Julka

 

Po ukąszeniu żmii Mały Książę znalazł się na swojej planecie, gdzie przerażony zauważył ledwo żywą różę. Róża spojrzała na niego słabym wzrokiem i powiedziała:
- Witaj mój Książę.
- Witaj! Jak się czujesz?
- Nie najgorzej, lecz byłaby wdzięczna za kapkę wody.
- Oczywiście!
Mały Książę podlał różę i miał zamiar przy niej czuwać, lecz niestety zasnął. Gdy się obudził, zobaczył, że róża jest sucha i ma tylko jeden płatek. Z przerażeniem zapytał:
- Różo, chyba nie umrzesz?
- Umrę mój Książę i to z zadowoleniem, bo cieszę się, że chociaż na sam koniec mego życia wróciłeś i dlatego ono ma szczęśliwe zakończenie, a wszystko dobre, co się dobrze kończy.
Hania
Mały Książę wrócił na swoją planetę, lecz chłopiec nikogo nie zastał. Lekko wystraszony obszedł całą planetę. Chłopczyk powiedział:
- Moja Różo kochana, dlaczego mnie opuściłaś?
Mały Książę usiadł tam gdzie znalazł miejsce, między wielkimi wyrośniętymi baobabami. Chłopiec zrozumiał w tej chwili, że został całkowicie sam. Przesiedział w jednym miejscu 97 zachodów słońca.
Mały Książę podczas 98 zachodu słońca przypomniał sobie o baranku schowanym w kieszeni. Już chciał go wyjąć, ale po chwili zrozumiał, że nie ma miejsca na planecie.
Chłopczyk wstał i natychmiast wziął się do wykopywania baobabów. To było bardzo ciężkie, gdyż baobaby 5 razy większe niż on sam.
Po kolejnych 13 zachodach słońca Małemu Księciu udało się oczyścić planetę oraz przetkać wulkany. Wypuścił baranka rozejrzał się wokół i zaczął wesoło skakać wokół chłopca, lecz po chwili przestał, wystraszył się. Mały Książę obrócił się i ujrzał lisa. Zdziwiony zapytał się:
- Co ty tu robisz?
- Nie mogłem przeżyć bez ciebie, więc odnalazłem tego węża, co cię ugryzł i poprosiłem, by to samo i mi zrobił.
Chłopiec uśmiechnął się i przytulił obydwu swoich przyjaciół. Wiedział, że od teraz będzie szczęśliwy, choć nie ma z nim Róży, która zaznajomiła go z miłością.

B. B.

 

Po ukąszeniu przez żmiję, Mały Książę był przekonany, że wróci na swoją planetę, do swojej róży, za którą bardzo tęsknił.
Niestety jego nadzieje, że będzie w końcu u siebie, okazały się błędne. Mały Książę wylądował na kolejnej planecie.
Gdy złotowłosy chłopiec otrzepał się i podniósł, był bardzo zdziwiony tym, co zobaczył. Po lewej stronie planety byli ludzie szczęśliwi, którzy sobie ufali i zwierzali się ze swoich problemów, a po prawej jedne z tych osób, które również przebywały po stronie lewej.
Chłopiec zagubił się i popatrzył znowu w lewo, wtedy zobaczył osoby smutne i płaczące, zabłąkał się i ponownie odwrócił głowę w przeciwną stronę, wtedy ujrzał ludzi, którzy wytykają palcami i śmieją się z innych.
Nic z tej planety nie rozumiał, więc postanowił podejść do smutnych ludzi i zapytać o co chodzi, dlaczego tak szybko się to dzieje.
- Dlaczego płaczesz? – zapytał.
- Oni… - urwał szybko odpowiedź płaczący i pokazał na prawo.
- Dlaczego jesteś smutny? – Mały Chłopiec nie ustępował z odzyskania odpowiedzi.
- To byli moi i nie tylko moi, bo i pozostałych ludzi, przyjaciele… - rzekł smutny.
- To dlaczego już nie są? – zapytał chłopiec i dodał – nie oswoiliście ich? Z tego co mi mówił lis, jeśli się kogoś oswoi, to będziecie dla siebie jedyni, najważniejsi na świecie.
- Byliśmy… - ja tak przynajmniej myślałem. Zwierzałem się mojemu przyjacielowi ze wszystkiego, on zawsze chciał mi pomóc, obiecał, że nikomu nie powie, a teraz, sam widzisz mój mały, poszedł, powiedział, teraz ma innych przyjaciół, z którymi się ze mnie śmieje – opowiedział człowiek.
- Dlaczego to zrobił? – zapytał Książę.
- Bo widzisz mały, ludziom nie warto tak ufać, nie warto za szybko mieć do kogoś zaufania, ludzie są okrutni, zawsze tylko coś od nas chcą – skończył swoją wypowiedź. – Powiem ci jeszcze coś, jest takie powiedzenie: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie…” otóż nie do końca, ale „prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, tylko po tym, jak znoszą twoje szczęście.”
Mały Książę usiadł i się rozpłakał, nie wiedział, że są tacy ludzie, którzy oszukują nas w przyjaźni.
Okazało się, że jego planeta jest niedaleko, więc przeskoczył na nią, bo nie chciał patrzeć jak cierpią inni… wrócił do swojej róży i powiedział: „Cieszę się, że ciebie mam”.
 

Klaudia

 

Pod okiem Pani Magdy Stychno-Gąsior rosną również młodzi literaci. Oto próbki literackie młodych talentów poetyckich, którzy pragną pozostać anonimowi...

Biegnę ile sił,
Biegnę ile tchu,
Przez gąszcz fałszu.

Choć inni próbują,
Nas nie zatrzymują,
Bo ignorują prawdy ruch.

Kończy się bieg,
I mety widać brzeg,
Trofeum błyska w dali.

Zdobędą je ci,
Co trudy życia znają,
Mimo tego marzą,
I marzyć kochają.
 

***

„Marzenia”
Pamiętaj, że Twój potencjał to iskra
tylko Ty możesz to wykorzystać.
Marzenia są realne i się spełniają.
Marzenia budują i burzą. Marzenia
rujnują złych ludzi. Poszukiwacz
złota według innych miał umrzeć -
wypalić się zniknąć a nieaktualny
już klątwy tej zapis, mówi coś, że
ma pieniądze, że spoko i na wakacjach
był w Maroko. Czekaj, jak to ma
złoto? Przecież on to wierzył głęboko.
Możesz mieć najlepszy głos i najlepszy
zespół, nawet platynową mieć płytę, ale
pamiętaj, że nic nie zabrzmi lepiej niż
prawda. Najwięksi kłamcy nigdy nie
będą pomagać Ci w spełnianiu marzeń -
sam musisz do celu dążyć i życie
wygrywać i nie pozwól nikomu tego
przerywać. Na teledyskach możesz mieć brylanty
za dwa tysiące. Wow! Od zawsze marzę
i z dumą podchodzę do lustra. Październik
to dobry początek coś jak śniadanie do
łóżka.
Tylko marzenia mogą zmienić coś – odmienić los.

~JC

 

Prezentujemy lapbook'i wykonane przez klasę III dwujęzyczną, pod okiem Pani Magdy Stychno-Gąsior

 

 lapbook

lapbook1

lapbook2

lapbook3

lapbook4

lapbook5

lapbook6

lapbook7

lapbook8

lapbook9

Prace dodatkowe na język polski napisane przez Gabrielę Rękas, Kingę Machaj oraz Łukasza Musiała- uczniów klasy I dwujęzycznej.

Do pobrania na dole strony

Życzymy przyjemnego czytania :)

 

 

Zadanie na podstawie „Dziadów cz. II” Adama Mickiewicza

Wyobraź sobie, że byłeś świadkiem tajemnej uroczystości w kaplicy jako funkcjonariusz tajnej policji. Proszę zrelacjonować przebieg obrzędu.

Nasz wywiad od dawna wiedział o tajemnych obrzędach praktykowanych na terenie państwa. Zostały one uznane za sprzeczne z religią chrześcijańską, a nawet za zagrażające bezpieczeństwu obywateli. Obrzędy są praktykowane potajemnie i rzadko kiedy udaje nam się na nie natrafić.

Pewnego razu wysłano mnie, abym „udokumentował” jeden z nich. W przebraniu wiejskiego chłopa
z płóciennym workiem na plecach udałem się w wyznaczone miejsce. Był to średniej wielkości dom stojący na skraju polany. Podczołgałem się bliżej. Popatrzyłem przez okno. Był pusty. Uff. Odetchnąłem z ulgą. Jeszcze się nie zaczęło. Wszedłem szybko do domu. Z płóciennego worka wyjąłem dyktafon
i umieściłem go pod sklepieniem. Następnie na dachu przymocowałem nadajnik. Kiedy skończyłem, zamknąłem drzwi i szybkim krokiem udałem się do lasu.

Położyłem się w krzakach, założyłem słuchawki i włączyłem odbiornik. Po trzech godzinach czekania odezwał się Guślarz, słyszałem też duchy. Właściwie wcale mnie nie przestraszyły, bywałem już na wielu takich akcjach.

Byłem już bardzo zmęczony. Powoli zasypiałem, gdy nagle koło mnie przebiegło coś białego. Poderwałem się z miejsca i jak głupi pognałem za tym. Biegłem drogą, która doprowadziła mnie na rozległą polanę. Na środku polany zauważyłem świetlisty krąg. Podczołgałem się bliżej. Krąg tworzyły świetliste sylwetki duchów, a w jego kręgu siedział starzec. On mówił do duchów, a one go słuchały. Trwało to pół godziny, a później wszyscy się rozeszli.

Zaczęło świtać. Zmęczony po nocy pełnej wrażeń zwinąłem sprzęt i wróciłem do domu. Jak dotąd nikomu o tym nie opowiedziałem.

Iwo Soszka

Liryczne wtajemniczenie, próby poetyckie na temat:
„W księżycową, jasną noc…”, kl. I (ogólna)

W księżycową, jasną noc,
gdzie królik po łące hasa,
Tam strumyk wylewa swą moc,
a księżyc z lekka przygasa.

Asia Kapera

 

W księżycową, jasną noc
kula na niebie błyszczała niczym
największa gwiazda na scenie.
Mała dziewczynka swoich wielkich oczów
zamknąć nie mogła i wpatrzona w księżyc
pacierze odmawiała, prosiła, przepraszała i
dziękowała swojemu jedynemu
Ojcu.

Kaśka Kubicz

 

W księżycową, jasną noc
Nowak czuje moc
On chciałby tu rządzić,
Ale wyskoczył mu trądzik

Przemek Antoł

 

W księżycową, jasną noc,
gwiazdy dają nam swą moc
święcą jasno, nieprzerwanie,
aż ich słońce nie pogani.

Ola Nowobilska

 

 Miłość?


Co to tak naprawdę oznacza?
Zwykłe uczucie? Bardziej tęsknota, potrzeba.
Doceniamy miłość dopiero po stracie wcześniej 
jej nie zauważamy czasami unikamy.
Bo z góry zakładamy że jest raniąca i rację
Mamy!
Po stracie swej miłości jesteś jak poparzony.
Krzyczysz lecz w środku, chcesz tłumić uczucia.
Każde jedno wspomnienie cię niewyobrażalnie 
powoli nie dajesz rady aż w końcu
pojawi się ktoś nowy czujesz się szczęśliwy
zapominasz o tym bólu i po chwili znów to samo.
Powtarzasz to w kółko mimowolnie.


Ola Gołębiowska

Zawartość serca?
Nie aorty, czy komory...
Bo bez miłości, nękają melancholijne zmory.
Miłość jest sensem życia i duszy
balsamem: jak mleko z miodem, jak miód
z sezamem... Mieszkasz między
ścięgnami, między tętnicą, a dnem
Cóż... Prymitywność niektórych osób zabiera nam tlen... Dusi
W środku bo potok żalu rozlany
Zakopuje się w psychozie bez
Ciebie, a miałam inne plany.


Yuki.poetka (Weronika Szarek)

Kolejna noc i dzień bez Ciebie,
Tęsknota trochę wyniszcza duszę,
nie mogę jeść, nie mogę spać,
lecz łez wciąż mi mało,
to tak powoli, po trochu wyniszcza ciało.
Tak bardzo pragnę ujrzeć Cię rankiem,
ujrzeć we snach;
całą tę tęsknotę zakopać w piach.

Yuki.poetka (Weronika Szarek)

 

Moja teoria o stworzeniu świata

Jest wiele teorii o stworzeniu świata.
Nikt nie wie i nigdy się nie dowie, jak było naprawdę.
Moim zdaniem my, Ziemianie, jesteśmy kaprysem stworzeń pozaziemskich. Wiele świadczy o tym, że ktoś nieznany nas stworzył i bawi się nami. Stworzył nam wodę, ziemię, dał nam słońce, gwiazdy, zwierzęta i rośliny. Nawet rozum. A w rzeczywistości jesteśmy jak mrówki, które zamknięte w swojej przestrzeni nic nie widzą poza nią.
Według mnie prawdziwej teorii stworzenia świata nigdy my, jako ludzie, nie możemy określić. Zawsze będzie wiele pytań, które pozostaną bez odpowiedzi.


Przemek Antoł kl. I (ogólna) 

 

Moja wizja stworzenia człowieka

Dawno, dawno temu na boisku sportowym rozgrywał się mecz między drużyną boga, a drużyną diabła. Na trybunach były setki aniołów i grzeszników. Wszyscy byli zachwyceni tym meczem. Po pierwszej połowie drużyna Boga wygrywała 1:0. Gdy rozpoczęła się druga połowa z drużyny diabła strzelił gola Hades. Reprezentacja Boga była zawiedziona z powodu straconej bramki.
Wtedy Bóg rzekł:
- Nie damy się pokonać, panowie, gramy dalej.
Gdy Hermes otrzymał piłkę od Posejdona, przeleciał nad obroną i uderzył piłkę do bramki. Wreszcie nadszedł koniec meczu, drużyna Boga wygrała mecz. Bóg był bardzo szczęśliwy, aż z radości stworzył człowieka, nazwał go Adam, to był teraz jego syn. Stworzył go po to, aby tak jak ojciec zdobywał puchary.
I tak powstał człowiek ze zwykłej radości.


Bartosz Stanek kl. I S

 

Moja wizja raju

 

Dawno, dawno temu istniał sobie ziemski raj, w którym żyło wielu ludzi.
W raju znajdowało się piękne, lazurowe morze, złocista plaża, ogromne, nowoczesne miasto i piękne, wysokie góry. Życie w mieście wyglądało jak z bajki. Wszystko było idealne. W mieście rozgrywała się „Rajska Liga” składająca się z dwudziestu czterech zespołów. Mecze były wspaniałe, a zawodnicy stosowali się do reguły „fair play”. Pieniądze w raju nie miały znaczenia. W centrum rajskiego miasta mieszkał Bóg. Auta w raju były elektryczne, a na kominach jednej z fabryk zamontowano filtry, a więc powietrze było czyste jak łza. Tylko jedna droga prowadziła poza granice raju. A na granicy nie stał nikt inny, tylko św. Piotr, który sprawdzał czy osoby wjeżdżające do raju są dobre. W rajskim mieście wielkie znaczenie miał rajski kościół. Każdy miał w nim własne, prywatne miejsce, które pokazywało jaka jest jej lub jego dusza. Jeśli stał się zły, jego miejsce zmieniało się w stary, zniszczony, drewniany taboret.
Tak według mnie wygląda raj.


Piotr Zaremba-Czereyski kl. I. S

Kraina Szczęścia

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami znajduje się mała kraina pól, lasów i boisk sportowych. Jest tam piękny krajobraz. Ptaki śpiewają, a z kwiatów wydobywa się wspaniały zapach. Można znaleźć tam czarodziejskie, a zarazem zakazane piłki rosnące na drzewach. Mieszkają w tej krainie Jaś i Małgosia. Dziewczyna jest bardzo uparta, a Jaś pracowity i posłuszny.
Małgosia pewnego dnia podeszła do zakazanego drzewa z piłkami, zerwała jedną, po czym namawiała Jasia, aby z nią zagrał. Po chwili Bóg Stachu zobaczył Jasia i Małgosię grających w piłkę, zezłościł się. Postanowił ich ukarać wyrzucając dzieci z krainy pól, lasów i boisk sportowych.
Od tej pory dzieci nie mogły wrócić do tych wspaniałych widoków. To nauczyło ich posłuszeństwa.


Bartosz Stanek kl. I S 

Mój Tata

Powód do najwspanialszej dumy.
Jego miłością są także góry.
Często i wytrwale w nie wyrusza.
A Majcię - myśl o wycieczce aż wzrusza.
Kiedy w domu jest coś do zrobienia
dostaje natchnienia i wtedy lepiej:
uciekać z jego otoczenia!
Nerwus z niego jest potężny,
ale przy tym też jest mężny.


Tomek Mikołajczyk

 

Wrzody (trawestacja Dziadów cz.II)

Grularz – chór – starzec, pomocnik
Chór:
Ciepło wszędzie, tłusto wszędzie.
Co to będzie? Co to będzie?
Grularz:
Zamknijcie drzwi do stodoły
I stańcie dokoła krowy.
Chór:
Ciepło wszędzie, tłusto wszędzie.
Co to będzie? Co to będzie?
Grularz:
Wiejskie ziemniaczki*
W jakiejkolwiek świata stronie,
Choć zjedzone, choć strawione.
Oto obchodzimy Wrzody!
Zstępujcie do stodoły!
Chór:
Oto obchodzimy Wrzody!
Zstępujcie do stodoły!
Grularz:
Podajcie mi garść benzyny.
Zapalam ją.
Starzec:
Buchnęło, zawrzało i zgasło.
Grularz:
Naprzód wy, opasłe Amerykany.
Coście wśród tego padołu
Frytek i MacChickenu.
Przyzywamy, zaklinamy!
Chór:
Mówcie, komu czego braknie,
Kto z was pragnie, kto z was łaknie.
Grularz:
Patrzcie, ach patrzcie do góry.
Oto złocistymi pióry
Lecą do nas dwa grubasy.
Grubas:
Do Mac’a lecimy. Do Mac’a.
Gdzie pójdziem,
Znajdziem frytka.
Gdzie dotkniem,
Wypływa tłuszcz.
Lecz choć wszystkiego dostatek
Dręczy nas ibuprom i woda.
Grularz:
Czego potrzebujesz grubasku,
Żeby się dostać do Mac’a?
Grubas:
Prosim apapu dwa ziarna.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według zdrowej diety,
Kto nie zje ni razu apapu,
Ten nie dozna sytości w brzuchu.
Grularz:
Czego chciałeś, macie obie.
Teraz idźcie sobie!
Bo kto prośby nie posłucha,
Dostanie pół ucha.
A kysz! A kysz.
Chór:
Bo kto prośby nie posłucha,
Dostanie pół ucha.
A kysz! A kysz!
Grularz:
Teraz wy ciężkimi brzuchy
Przykuci głodni łańcuchem
Was przyzywamy!
Kucharz:
Okropne cierpię męczarnie,
Kiedy głód ziemię ogarnie.
Nie dałem żarcia ubogiemu.
Teraz pozwólcie mi nędznemu
Zawitać w progi kuchni.
Chór:
Darmo żebrze, darmo płacze!
Po pierwsze trzeba mieć kasę!
Kucharz:
Nie ma, nie ma dla mnie rady.
Darmo podajesz talary.
Co dasz, to państwo zabierze.
Nie dla mnie, nie dla mnie wrzody.
Grularz:
Gdy siajs** tobie nie pomoże
Idźże sobie na zboże.
A kysz! A kysz!
Chór:
Ciepło wszędzie! Tłusto wszędzie!
Co to będzie? Co to będzie?
Starzec:
Kończymy Wrzody!
Otwórzcie drzwi do stodoły!
Grularz:
Cóż to?
Chór:
Komornik.
Grularz:
Czego potrzebujesz?
Chór:
Cóż to, nic nie odpowiada?
Grularz:
Gardzisz kasą i telewizorem.
Idźże sobie za premierem!
Precz stąd na sejmy, senaty.
I zgiń! Przepadnij na wieki.
Chór:
Czego nic nie odpowiada?
Grularz:
Dajcie mi gnoju owczego,
Wypędzę go do domu jego.
Chór:
Smród żyzny ani go nie rusza,
Potrzebna będzie Katiusza!
Starzec:
Pójdźmy spać!
Północ bliska!
Komornik:
Komornik przyszedł po kasę, ludziska.

*nazwa chipsów
**pieniądze



Dominik Machaj

 

Romeo i Julia (alternatywne zakończenie)

Gdy Julia się obudziła i zobaczyła martwego Romea, łzy polały jej się po policzkach.
- Romeo, cóżeś ty uczynił? Zabiłeś się dla mnie?
Julia zauważyła słoiczek po truciźnie, pisało na nim: „Bardzo silna trucizna. Śmierć natychmiastowa. Apteka Słoneczka 36.” Julia natychmiast pobiegła do blisko znajdującej się apteki.
- Witam pana. Czy miał pan klienta, który wyglądał tak:?: Julia pokazała mu zdjęcia Romea.
- Ach tak. Był tutaj i powiem ci, panienko, że bardzo niedawno.
- I co on kupił?
- Przykro mi, ale takiej informacji nie mogę ci udzielić.
- JAK PAN MOŻE? Sprzedał mu pan bardzo silną truciznę, oto ona: Pokazała Julia słoiczek po truciźnie.
- Aaaa tak. Nie denerwuj się, to nie była prawdziwa trucizna.
- Jak to nie była?
- Ten oto mężczyzna powiedział mi, że pilnie potrzebuje bardzo silnej trucizny, która spowoduje jego śmierć natychmiast. Mówiłem mu, że to nie jest najlepszy pomysł, by ją kupował, ale on się uparł. Bałem się, że coś mi zrobi. Dlatego poszedłem na zaplecze i szybko wylałem prawdziwą truciznę i zrobiłem niegroźną miksturę.
- Tak? To dlaczego on teraz leży martwy?
- Mikstura powinna zaraz przestać działać. Na pewno za 10 minut się obudzi. Biegnij do niego; widzę, że naprawdę Ci na nim zależy.
- Ależ oczywiście, że mi zależy. Dziękuję i do widzenia.
- Do widzenia, panienko.
Julia biegła szybko, że potknęła się o kamień i skaleczyła się w nogę. Ale mimo to nie przestała biec. Gdy zobaczyła Romea, który się budzi, rzuciła mu się na szyję.
- Kochanie, tak się cieszę, że żyjesz!
- Julio, Ty też żyjesz??? Myślałem, że umarłaś, dlatego kupiłem silną truciznę.
- Ja nie umarłam tylko spałam, zresztą tak samo jak Ty.
- To ten farmaceuta? Wiedziałem, że coś kombinuje…
- Tak, ale to wspaniały człowiek, nie pozwolił byś kupił tę truciznę.
- Julio, a co Ci się stało w nogę?
- A to? To nic wielkiego, po prostu potknęłam się o kamień.
- Teraz to ja na swych rękach zaniosę Cię do naszego królestwa.
Romeo wziął na ręce Julię i udał się do Werony. Gdy rodzice Julii i Romea zrozumieli, że ich dzieci kochają się ponad wszystko, pogodzili się i żyli długo i szczęśliwie…


Kamila Ossowska 

 

Fraszki

O Dziewuszcze


Dziewuszka chciała glany nosić, farbować włosy, słuchać metalu.
Rodzicielka pobożna, więc zamiast na koncert, wysłała córkę do konfesjonału.

 

O Tłuszczu


Dziewczyna ma tłuszczu w nadmiarze,
a matka wciąż jeść jej karze.
Córka w talerzu gramoli,
a rodzicielka: "Kochanie, nie przejmuj się,
od przybytku głowa nie boli".


autorstwo uczennicy o pseudonimie artystycznym: Yuki.poetka

 

"Mały Książę" - kontynuacja

Dodatkowy rozdział, który nie wszedł do opowieści Antoine de Saint-Exupery'ego, a został domyślony przez ucznia IV Gimnazjum MCE...
Rozdział 28
Po drodze na swoją planetę Mały Książę postanowił zatrzymać się jeszcze na jednej. Była ona większa od jego własnej. Po jednej stronie planety była zima, a po drugiej - lato. Mały Książę był na półkuli, w której panowała zima. Zrobiło mu się zimno. Ubrał więc kurtkę. Gdy zwiedzał planetę, zobaczył Gostka w stroju kąpielowym i okularach przeciwsłonecznych.
- Co ty robisz? – zapytał Mały Książę.
- Opalam się – odpowiedział tamten.
- Ale przecież robi się ciemno – zagadnął Mały Książę.
- Dla mnie to bez znaczenia.
- Nie jest panu zimno?
- Jest.
- To może chodźmy na drugą stronę planety – zaproponował Mały Książę i poszedł.
Po drugiej stronie było strasznie gorąco. Mały Książę ściągnął kurtkę. Zaraz za nim przyszedł Gostek. Był ubrany w ciepłą kurtkę zimową.
- Nie jest panu ciepło? – zapytał Mały Książę.
- Nie. Jest mi bardzo gorąco – odpowiedział Gostek.
- Po co pan ubiera się jak jest ciepło, a leży gołym w śniegu?
- Bo tak mi się podoba. Chcę być innym od reszty.
To mówiąc zaczął żreć trawę i pić piasek.
„Ale z niego dziwak, nadawał by się do programu ‘Ludzie z Wariatkowa’” – pomyślał Mały Książę i opuścił planetę Gostka.


Dominik Machaj

 

Do pobrania:

O szkole

Niepubliczna Szkoła Podstawowa z Oddziałami Dwujęzycznymi i z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego przekształcona z IV Gimnazjum MCE jest niepubliczną szkołą z uprawnieniami szkoły publicznej.

Zalety naszej szkoły:
  • prowadzimy klasy ogólne, sportowe i dwujęzyczne.
  • W klasach dwujęzycznych 5 godzin języka angielskiego tygodniowo. Opieka merytoryczna Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Dwujęzyczności BILINGUIS. Matematyka i historia prowadzone w języku polskim i angielskim.
  • W klasach sportowych 10 godzin zajęć wychowania fizycznego tygodniowo. Programy szkoleniowe Wisły Kraków.
  • W klasach ogólnych dodatkowa informatyka w planie nauczania.

Jako drugi obowiązkowy język obcy do wyboru: francuski, włoski, niemiecki.

Dodatkowe zajęcia języka hiszpańskiego i włoskiego prowadzone przez native speakerów.
Dodatkowe zajęcia: rozszerzony niemiecki, rozszerzony francuski, rozszerzona matematyka, grafika komputerowa.
Zajęcia wychowania fizycznego na stoku, na lodowisku, na ściance wspinaczkowej, basen, jazda konna.

Kontakt z nami

Niepubliczna Szkoła Podstawowa
z Oddziałami Dwujęzycznymi
i z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego

ul. Nadwodnia 5
Nowy Targ
18-27-555-90
608-111-242
gim4@malopolska.edu.pl

Sekretariat czynny:
pn. - pt. w godz. 7.30-16.00

Lokalizacja

Partnerzy: